Hej,
Oglądałam ostatnio film pt."Jazda na krawędzi". Opowiada o osobach startujących w wyścigach TT. Prędkość na tym wyścigu i bardzo trudna trasa sprawiają, że część niestety ginie. I to znaczna część. Zastanawia mnie gdzie kończy się granica hobby, a zaczyna głupoty. Czy powyższy cytat jest prawdziwy? Dla mnie nie, bo życie jest bardzo złożone, a pasja to jego ułamek. Oprócz niej są jeszcze rodzina, praca, przyjaciele, dom, podróże i wiele innych. Czy warto ryzykować życie? Dla ludzi startujących w TT tak, dla mnie nie, a dla Was?
niedziela, 28 sierpnia 2016
poniedziałek, 15 sierpnia 2016
Siena - miasto szaleńców
Cześć,
czas zacząć cykl wpisów o miejscach w Toskanii, które odwiedziłam. Pierwszym z nich była Siena. Często to miejsce przewija się w opowiadanich, pamiętnikach, a także filmach . Przedstawione jest jako bardzo romantyczne. Faktycznie ma w sobie wiele uroku, choć moim zdaniem nie tak dużo jak malutkie toskańskie miasteczka Ponadto szczyci się wieloma zabytkami. Różni się znacznie od Florencji, z którą od wieków konkuruje.
Szczególną dumą napawa ich fakt, że ze Sieną związana jest szczególna święta Katarzyna Sienejska. Pośród licznych zasług jak na przykład opieka nad chorymi w trakcie dżumy, przekonała papieża Grzegorza XI do przeniesienia do Rzymu stolicy papieży. Odwiedziłam kościół San Domenico, gdzie znajduje się jej relikwia, a ściślej głowa oraz inne rzeczy z nią związane. Niestety pod żadnym pozorem nie wolno było robić tam zdjęć. Mam tylko jedno przed wejściem.
Zastanawiacie się dlaczego napisałam, że Siena to miasto szaleńców? Ze względu na jej dość ekscentrycznych mieszkanców. Po pierwsze nienawiść jaką żywią do Florencji to dość zamierzchła sprawa, a mimo to nie chcą o niej zapomnieć. Po drugie, to nie duże miasteczko jest podzielone na 17 tzw. contrad. Każda z nich posiada swoją flagę, herb, świętego i zajmuje inny kawałek miasta. Każdy mieszkaniem przynależy do którejś z nich co przypieczętowane jest chrztem gdzie dostaje chustę, z którą również zostaje pochowany. Poza tym dwa razy w roku, w czerwcu i sierpniu odbywają się zawody na głównym placu. Każda z contrad wystawia swojego konia i jeźdźca (jednak to wygrany koń jest istotny). Robią oni 3 okrążenia wokół placu. Te dwa dni to dla nich prawdziwe święto. Dostają wolne z pracy, piją, skaczą ze szczęścia lub płaczą. Podobno jest to nie do opisania, co tam się dzieje, stąd też nie specjalnie lubią gdy w tym czasie widzą ich turyści.
Wracając do spaceru po Sienie..
Bardzo dba się tam o wygląd budynków. Nie wolno malować ich na inne kolory niż odcienie piaskowe, a także okiennice mogą być tylko zielone. Co ciekawe o kawałek asfaltu za Kościołem San Domenico spór trwał bardzo długo. Ludzie, którzy zrobili sobie garaże jak np. na zdjęciu poniżej musieli obkleić bramę imitacją kamienia, tak, że po zamknięciu wcale ich nie widać.
Uliczki w Sienie są wąskie, co jest zresztą typowe dla toskańskich miasteczek.
W wielu z nich widać suszące się na lince za oknem pranie, co u nas nie jest typowe jeśli ktoś nie ma balkonu.
Mają również bardzo piękne drzwi.
Wizerunek Matki Boskiej jest dla nich bardzo ważny i można go spotkać na każdym kroku. Ciekawostką jest, że mają oni wiele Matek Boskich, każda jest od czegoś innego.
Doszliśmy do pięknego placu Piazza del Campo (to tu odbywają się wyścigi). Mogliśmy podziwiać architekturę, a także zakupić pamiątki na straganach. No i zjeść pyszne Panini.
Strasznie podoba mi się ceramika wykonywana ręcznie, a ten niebieski talerz.. muszę go kiedyś kupić. Tylko zniechęciła mnie cena około 90 Euro. Tak na marginesie zauważyłam, że wszystko, co jest tam sprzedawane, jest wykonane we Włoszech. Czy to ręcznie, czy w fabryce zawsze ma metkę Made in Italy. Czy oni nie importują z Chin? Muszę to sprawdzić. Jednak widać, że cenią swoje wyroby.
Zwiedziliśmy również Katedrę w Sienie. Wykonana jest oczywiście z marmuru, którego mieli pod dostatkiem. Nie będę Was zanudzać historiami z nią związanymi . To co najbardziej mi się podobało, to oczywiście wspaniałe mozaiki na podłodzę i sufit w jednym z pomieszczeń. Zadziwiające jak wiele pracy kiedyś włożono w jej wygląd.
czas zacząć cykl wpisów o miejscach w Toskanii, które odwiedziłam. Pierwszym z nich była Siena. Często to miejsce przewija się w opowiadanich, pamiętnikach, a także filmach . Przedstawione jest jako bardzo romantyczne. Faktycznie ma w sobie wiele uroku, choć moim zdaniem nie tak dużo jak malutkie toskańskie miasteczka Ponadto szczyci się wieloma zabytkami. Różni się znacznie od Florencji, z którą od wieków konkuruje.
Szczególną dumą napawa ich fakt, że ze Sieną związana jest szczególna święta Katarzyna Sienejska. Pośród licznych zasług jak na przykład opieka nad chorymi w trakcie dżumy, przekonała papieża Grzegorza XI do przeniesienia do Rzymu stolicy papieży. Odwiedziłam kościół San Domenico, gdzie znajduje się jej relikwia, a ściślej głowa oraz inne rzeczy z nią związane. Niestety pod żadnym pozorem nie wolno było robić tam zdjęć. Mam tylko jedno przed wejściem.
Zastanawiacie się dlaczego napisałam, że Siena to miasto szaleńców? Ze względu na jej dość ekscentrycznych mieszkanców. Po pierwsze nienawiść jaką żywią do Florencji to dość zamierzchła sprawa, a mimo to nie chcą o niej zapomnieć. Po drugie, to nie duże miasteczko jest podzielone na 17 tzw. contrad. Każda z nich posiada swoją flagę, herb, świętego i zajmuje inny kawałek miasta. Każdy mieszkaniem przynależy do którejś z nich co przypieczętowane jest chrztem gdzie dostaje chustę, z którą również zostaje pochowany. Poza tym dwa razy w roku, w czerwcu i sierpniu odbywają się zawody na głównym placu. Każda z contrad wystawia swojego konia i jeźdźca (jednak to wygrany koń jest istotny). Robią oni 3 okrążenia wokół placu. Te dwa dni to dla nich prawdziwe święto. Dostają wolne z pracy, piją, skaczą ze szczęścia lub płaczą. Podobno jest to nie do opisania, co tam się dzieje, stąd też nie specjalnie lubią gdy w tym czasie widzą ich turyści.
Wracając do spaceru po Sienie..
Bardzo dba się tam o wygląd budynków. Nie wolno malować ich na inne kolory niż odcienie piaskowe, a także okiennice mogą być tylko zielone. Co ciekawe o kawałek asfaltu za Kościołem San Domenico spór trwał bardzo długo. Ludzie, którzy zrobili sobie garaże jak np. na zdjęciu poniżej musieli obkleić bramę imitacją kamienia, tak, że po zamknięciu wcale ich nie widać.
Uliczki w Sienie są wąskie, co jest zresztą typowe dla toskańskich miasteczek.
W wielu z nich widać suszące się na lince za oknem pranie, co u nas nie jest typowe jeśli ktoś nie ma balkonu.
Mają również bardzo piękne drzwi.
Doszliśmy do pięknego placu Piazza del Campo (to tu odbywają się wyścigi). Mogliśmy podziwiać architekturę, a także zakupić pamiątki na straganach. No i zjeść pyszne Panini.
Strasznie podoba mi się ceramika wykonywana ręcznie, a ten niebieski talerz.. muszę go kiedyś kupić. Tylko zniechęciła mnie cena około 90 Euro. Tak na marginesie zauważyłam, że wszystko, co jest tam sprzedawane, jest wykonane we Włoszech. Czy to ręcznie, czy w fabryce zawsze ma metkę Made in Italy. Czy oni nie importują z Chin? Muszę to sprawdzić. Jednak widać, że cenią swoje wyroby.
Zwiedziliśmy również Katedrę w Sienie. Wykonana jest oczywiście z marmuru, którego mieli pod dostatkiem. Nie będę Was zanudzać historiami z nią związanymi . To co najbardziej mi się podobało, to oczywiście wspaniałe mozaiki na podłodzę i sufit w jednym z pomieszczeń. Zadziwiające jak wiele pracy kiedyś włożono w jej wygląd.
Oczywiście we Florencji jest znacznie większa katedra, co jest solą w oku dla Sienejczyków. Zaczęto już rozbudowę jednak nie dokończono jej z powodu epidemi dżumy.
Podsumowując miasteczko bardzo piękne i przede wszystkim z bogatą historią i tradycją, którą wciąż ściśle się przestrzega.
niedziela, 14 sierpnia 2016
Pierwsza zasada-planuj
Kto z nas nie chciałby mieć życia idealnego? Takiego jakie widujemy na Instagramie. Piękne zdjęcia, podróże, wspaniałe mieszkania.. Oczywiście, że to wszystko jest wyidealizowane. Jednak myślę, że możemy odrobinę zbliżyć się do tego perfekcyjnego życia. Jak? Jest wiele narzędzi, które pomogą nam w osiągnięciu celu - mapa myśli, metoda SMART, afirmacje, film i książka Sekret. Jednak moim zdaniem bardzo ważne jest planowanie. Dla mnie dość trudne zadanie. Zwykle podejmuję spontaniczne decyzje. O ile nie warto pozbawiać się tej spontaniczności, to warto obrać mniej więcej cel, do jakiego zmierzamy. Powinniśmy siebie poznać, sprawdzić co odpowiada nam bardziej, a co mniej. Dlatego właśnie kupiłam sobie notatnik. Chcę w nim zapisywać plany, marzenia,cele, a także wszystko co mnie motywuje. Mam nadzieję, że tak będzie, bo wiecie systematyczność to kolejna cecha trudna do wypracowania:).
Toskania - moje wakacje we Włoszech
Hej,
właśnie wróciłam z wycieczki po Toskanii. Konkretnie była to wycieczka "Toskańska przygoda" z firmy Itaka, jeśli ktoś byłby zainteresowany. To był mój drugi wyjazd do tego kraju, jednak pierwszy odbył się...10 lat temu :) .
Planuję dodać kilka wpisów, z podziałem na poszczególne miasta. Spodziewajcie się wielu zdjęć :). Zrobiłam ich prawie tysiąc. Plus 30 filmików, z których zmontowałam poniższy.
Uważam, że Toskania jest przepiękna. Najbardziej podobała mi się wyspa Elba, ale pozostałe miejsca również są cudowne.
Zwiedziłam Pistoie, Siene, San Giminiano, Wzgórza Chianti na których odbyła się degustacja lokalnych przysmaków, Montecatini Terme (hotel), Montecatini Alto, Wyspę Elba i Florencję. Całkiem sporo tego było i bardzo dobrze, ponieważ uważam, że jeśli już jadę tak daleko, to warto zobaczyć jak najwięcej.
Morze Tyrreńskie było bardzo ciepłe i czyste, zresztą jego piękny kolor widać na zdjęciach. Z chęcią spędziłabym na tej plaży jeszcze pare dni.
Moim zdaniem jedyne co możecie sobie odpuścić to Pistoie. To miasto nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Dobrze, że było w planie akurat w dzień przyjazdu do Włoch i szkoda byłoby tracić cokolwiek innego z powodu zmęczenia podróżą. Jednak to oczywiście kwestia gustu.
Pani przewodnik była naprawdę super kompetentna. Jej wiedza na temat kraju oraz życia samych mieszkańców jest godna pozazdroszczenia. Jeśli jeszcze czegoś miałąbym jej zazdrościć to znajomości języka włoskiego i pięknych sukienek:).
Co do hotelu (Intercontinental w Montecatini Terme) - hotel, moim zdaniem klasy turystycznej. Tak jak większość hoteli we Włoszech, może pochwalić się wspaniałym holem i średnimi pokojami. Podobnie jedzenie, bardzo przeciętne - nie polecam brać dodatkowo obiadokolacji, ponieważ nie warto. W cenie za tą dopłatę kupicie w mieście znacznie smaczniejsze rzeczy.
Jechałam autokarem, droga to mniej więcej 30 godzin (Z Gdańska do Pistoi, szczęściarze z południa Polski mają połowę tego czasu). Dosyć długo, ale jeśli tylko kogoś nie przeraża taka podróż, to warto!
Pogoda również nam dopisała, wszystkie dni były słoneczne i wróciłam opalona. Temperatura około 30 stopni. Dla mnie super, ponieważ uwielbiam ciepło. Tym bardziej, że w tym roku polskie lato się nie popisało, tym chętniej wystawiałam się do słońca.
Po tym krótkim wstępie zapraszam do oglądania.
To mój pierwszy filmik, dlatego proszę o wyrozumiałość.
właśnie wróciłam z wycieczki po Toskanii. Konkretnie była to wycieczka "Toskańska przygoda" z firmy Itaka, jeśli ktoś byłby zainteresowany. To był mój drugi wyjazd do tego kraju, jednak pierwszy odbył się...10 lat temu :) .
Planuję dodać kilka wpisów, z podziałem na poszczególne miasta. Spodziewajcie się wielu zdjęć :). Zrobiłam ich prawie tysiąc. Plus 30 filmików, z których zmontowałam poniższy.
Uważam, że Toskania jest przepiękna. Najbardziej podobała mi się wyspa Elba, ale pozostałe miejsca również są cudowne.
Zwiedziłam Pistoie, Siene, San Giminiano, Wzgórza Chianti na których odbyła się degustacja lokalnych przysmaków, Montecatini Terme (hotel), Montecatini Alto, Wyspę Elba i Florencję. Całkiem sporo tego było i bardzo dobrze, ponieważ uważam, że jeśli już jadę tak daleko, to warto zobaczyć jak najwięcej.
Morze Tyrreńskie było bardzo ciepłe i czyste, zresztą jego piękny kolor widać na zdjęciach. Z chęcią spędziłabym na tej plaży jeszcze pare dni.
Moim zdaniem jedyne co możecie sobie odpuścić to Pistoie. To miasto nie zrobiło na mnie żadnego wrażenia. Dobrze, że było w planie akurat w dzień przyjazdu do Włoch i szkoda byłoby tracić cokolwiek innego z powodu zmęczenia podróżą. Jednak to oczywiście kwestia gustu.
Pani przewodnik była naprawdę super kompetentna. Jej wiedza na temat kraju oraz życia samych mieszkańców jest godna pozazdroszczenia. Jeśli jeszcze czegoś miałąbym jej zazdrościć to znajomości języka włoskiego i pięknych sukienek:).
Co do hotelu (Intercontinental w Montecatini Terme) - hotel, moim zdaniem klasy turystycznej. Tak jak większość hoteli we Włoszech, może pochwalić się wspaniałym holem i średnimi pokojami. Podobnie jedzenie, bardzo przeciętne - nie polecam brać dodatkowo obiadokolacji, ponieważ nie warto. W cenie za tą dopłatę kupicie w mieście znacznie smaczniejsze rzeczy.
Jechałam autokarem, droga to mniej więcej 30 godzin (Z Gdańska do Pistoi, szczęściarze z południa Polski mają połowę tego czasu). Dosyć długo, ale jeśli tylko kogoś nie przeraża taka podróż, to warto!
Pogoda również nam dopisała, wszystkie dni były słoneczne i wróciłam opalona. Temperatura około 30 stopni. Dla mnie super, ponieważ uwielbiam ciepło. Tym bardziej, że w tym roku polskie lato się nie popisało, tym chętniej wystawiałam się do słońca.
Po tym krótkim wstępie zapraszam do oglądania.
To mój pierwszy filmik, dlatego proszę o wyrozumiałość.
wtorek, 26 lipca 2016
Przez Stare Miasto na Krakowskie Przedmieście
Hej,
dzisiaj zabieram Was na spacer po fotografiach z Warszawy. Zaczynając od ulicy Francuskiej, Park Skaryszewski, Stadion, Stare Miasto i okolice, na Pałacu Kultury i Nauki oraz Złotych Tarasach prawie kończąc. Czemu prawie? Bo odwiedziłam również ulicę Pulawska.
Start;)
dzisiaj zabieram Was na spacer po fotografiach z Warszawy. Zaczynając od ulicy Francuskiej, Park Skaryszewski, Stadion, Stare Miasto i okolice, na Pałacu Kultury i Nauki oraz Złotych Tarasach prawie kończąc. Czemu prawie? Bo odwiedziłam również ulicę Pulawska.
Start;)
niedziela, 24 lipca 2016
Restauracja Stary Dom
Idąc za ciosem przedstawiam kolejną piękną restaurację w Warszawie. Mowa o lokalu Stary Dom na ulicy Puławskiej , należącej z tego co słyszałam, do aktora Piotra Adamczyka. Kolejny przytulny i ciepły lokal. Można zobaczyć kucharza przygotowującego jedzenie na oczach swoich gości, co jest dodatkową atrakcją. Jest pięknie i elegancko. Fakt, że to trzecia restauracja w Warszawie, którą opisuję samymi zaletami, ale naprawdę wynika to ze szczerości. Po prostu trudno się przyczepić. Oczywiście moim zdaniem najpiękniejszy wystrój i najmilsza obsługę ma Dom polski. Jednak nie oznacza to, że w Polce lub Starym Domu jest gorzej. To kwestia gustu i subiektywnej opinii. Każdy z tych lokali mogę polecić. Wracając do restauracji Piotra Adamczyka, przedstawiam kilka zdjęć.
Ślicznie. Mam również wrażenie, że te trzy miejsca łączy kilka detali wystroju. Świeczki, świeże kwiaty, zieleń na ścianach, ciepły odcień drewna. Dbałość o detale. To je łączy, a co dzieli? Klimat. Każda ma swój, niepowtarzalny.
Ślicznie. Mam również wrażenie, że te trzy miejsca łączy kilka detali wystroju. Świeczki, świeże kwiaty, zieleń na ścianach, ciepły odcień drewna. Dbałość o detale. To je łączy, a co dzieli? Klimat. Każda ma swój, niepowtarzalny.
Restauracja Polka Magdy Gessler w Warszawie
Witam,
chciałabym przedstawić kolejną piękną warszawską restaurację mieszcząca się na Starym Mieście w Warszawie. Właścicielką jest, znana chyba wszytkim, Magda Gessler. Miejsce piękne i artystyczne. Jedzenie pyszne. Zachwycające malowidła na ścianach i sklepu dniach sufitu. Piękne zasłony. Dbałość o szczegóły od przedpokoju po toalety. Ciepłe i klimatyczne. Poniżej zdjęcia.
chciałabym przedstawić kolejną piękną warszawską restaurację mieszcząca się na Starym Mieście w Warszawie. Właścicielką jest, znana chyba wszytkim, Magda Gessler. Miejsce piękne i artystyczne. Jedzenie pyszne. Zachwycające malowidła na ścianach i sklepu dniach sufitu. Piękne zasłony. Dbałość o szczegóły od przedpokoju po toalety. Ciepłe i klimatyczne. Poniżej zdjęcia.
Koncert Zbigniewa Wodeckiego
Hej,
muszę przyznać, że na ten koncert jechałam z lekką rezerwą, gdyż nie jestem , a raczej nie byłam fanką Pana Zbigniewa. Po koncercie muszę stwierdzić, że to ujmując miłą i inteligentna osoba z wielką klasą i ogromnym talentem. Bardzo mi się podobało i szczerze zachęcam, jesli ktoś ma okazję, wybrać się na jego koncert. Przyjemnie się słucha i można się naprawdę dobrze bawić. W każdym wieku. Również wielki plus za punktualność, występ zaplanowany na godzinę 20 , zaczął się minutę przed. Piękna cecha.
muszę przyznać, że na ten koncert jechałam z lekką rezerwą, gdyż nie jestem , a raczej nie byłam fanką Pana Zbigniewa. Po koncercie muszę stwierdzić, że to ujmując miłą i inteligentna osoba z wielką klasą i ogromnym talentem. Bardzo mi się podobało i szczerze zachęcam, jesli ktoś ma okazję, wybrać się na jego koncert. Przyjemnie się słucha i można się naprawdę dobrze bawić. W każdym wieku. Również wielki plus za punktualność, występ zaplanowany na godzinę 20 , zaczął się minutę przed. Piękna cecha.
Koncert Ani Wyszkoni
Hej,
wczoraj byłam na koncercie Ani Wyszkoni i muszę przyznać, że było naprawdę super. Koncert był bardzo szczegółowo przygotowany, a sama Ania na żywo jest przepiękna, miła i z klasą. No i oczywiście najważniejsze, ten cudowny głos. Zdecydowanie nie był to czas zmarnowany.
wczoraj byłam na koncercie Ani Wyszkoni i muszę przyznać, że było naprawdę super. Koncert był bardzo szczegółowo przygotowany, a sama Ania na żywo jest przepiękna, miła i z klasą. No i oczywiście najważniejsze, ten cudowny głos. Zdecydowanie nie był to czas zmarnowany.
Restauracja Dom polski Warszawa
Witajcie,
dziś chciałabym przedstawić miejsce, które zupełnie mnie zauroczylo. Jego wystrój sprawił, że uznałam wyższość starego stylu urządzenia wnętrz, nad nowoczesnym. Miejsce ciepłe, eleganckie, bajkowe, romantyczne i... zupełnie pozbawione minimalizmu. Najpiękniejsza restauracja w której byłam. Czas oczekiwania na posiłek szybko upłynął na oglądaniu milionów szczegółów, kwiatów, porcelany i innych przepięknych drobiazgów. Poniżej zdjęcia.
dziś chciałabym przedstawić miejsce, które zupełnie mnie zauroczylo. Jego wystrój sprawił, że uznałam wyższość starego stylu urządzenia wnętrz, nad nowoczesnym. Miejsce ciepłe, eleganckie, bajkowe, romantyczne i... zupełnie pozbawione minimalizmu. Najpiękniejsza restauracja w której byłam. Czas oczekiwania na posiłek szybko upłynął na oglądaniu milionów szczegółów, kwiatów, porcelany i innych przepięknych drobiazgów. Poniżej zdjęcia.
Więcej na http://www.restauracjadompolski.pl
Jeśli chodzi o sam posiłek bardzo smaczny, a restauracja idealna dla miłośników kuchni polskiej. I jeszcze jedna ważna uwaga - nigdzie indziej nie widziałam obsługi bardziej przyjętej swoją pracą i tym jakie zdanie gość sobie wyrabia. Starają się uprzedzić każde życzenie swoich gości. Cudownie.
poniedziałek, 11 kwietnia 2016
Ukryte terapie - recenzja ksiazki
Cześć,
dzisiaj recenzja książki autorstwa Jerzego Zięba pod tytułem Ukryte Terapie.
Co można powiedzieć o tym? Ciekawe, zaskakujące i dość innowacyjne. Teorie głoszone przez autora nie są jeszcze zbyt popularne w Polsce, natomiast były mi częściowo znane z filmu Food Masters jedzenie ma znaczenie. Poruszony został temat dostarczania do organizmu witamin w bardzo dużych dawkach co ma nas uchronić przed szeregiem chorób naszej cywilizacji, a przede wszystkim przed najgorszym - rakiem. Autor dość mocno poucza lekarzy, do których ta książka jest również skierowana. Jego teorię są dość kontrowersyjne ale muszę przyznać, że coś w tym jest. Przez całe moje nie tak długie życie :) zimą chorowalam. Często nie raz i nie dwa i z reguły na gardło. W zeszłym roku we wrześniu zawzielam się i zaczęłam brać tran i witaminę C . Tak przez całą zimę, choć nie zawsze regularnie. I stał się cud. Zero antybiotyków, zero angina czy nawet przeziebien. Owszem gdy czułam, że pobolewa mnie gardło brałam Gripex i Strepsils Intense, który z resztą serdecznie polecam, ale to zawsze było za mało. I tak się rozkladalam a w tym roku nie. To jest absolutny cud i objawienie i polecam każdemu chorowitemu osobników :). Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że suplementacja jest w stanie uratować nas przed chorobami. I to znacząca suplementacja ponieważ w momencie gdy czułam, że, , coś mnie bierze " brałam np 4 tabletki tytanu na raz i 3 witaminy C. Po prostu zwiekszalam dawkę, a organizm sam się bronił. To nie zwykłe i w głowie mi się nie mieści, że nie stosujemy tego na szeroką skalę, że nie trwają nad tym co Pan Zięba opisuje szczegółowe medyczne badania. Zapytacie dlaczego? Cóż jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...?
Nie będę zdradzala szczegółów zapraszam do lektury.
dzisiaj recenzja książki autorstwa Jerzego Zięba pod tytułem Ukryte Terapie.
Co można powiedzieć o tym? Ciekawe, zaskakujące i dość innowacyjne. Teorie głoszone przez autora nie są jeszcze zbyt popularne w Polsce, natomiast były mi częściowo znane z filmu Food Masters jedzenie ma znaczenie. Poruszony został temat dostarczania do organizmu witamin w bardzo dużych dawkach co ma nas uchronić przed szeregiem chorób naszej cywilizacji, a przede wszystkim przed najgorszym - rakiem. Autor dość mocno poucza lekarzy, do których ta książka jest również skierowana. Jego teorię są dość kontrowersyjne ale muszę przyznać, że coś w tym jest. Przez całe moje nie tak długie życie :) zimą chorowalam. Często nie raz i nie dwa i z reguły na gardło. W zeszłym roku we wrześniu zawzielam się i zaczęłam brać tran i witaminę C . Tak przez całą zimę, choć nie zawsze regularnie. I stał się cud. Zero antybiotyków, zero angina czy nawet przeziebien. Owszem gdy czułam, że pobolewa mnie gardło brałam Gripex i Strepsils Intense, który z resztą serdecznie polecam, ale to zawsze było za mało. I tak się rozkladalam a w tym roku nie. To jest absolutny cud i objawienie i polecam każdemu chorowitemu osobników :). Dlatego jestem skłonna uwierzyć, że suplementacja jest w stanie uratować nas przed chorobami. I to znacząca suplementacja ponieważ w momencie gdy czułam, że, , coś mnie bierze " brałam np 4 tabletki tytanu na raz i 3 witaminy C. Po prostu zwiekszalam dawkę, a organizm sam się bronił. To nie zwykłe i w głowie mi się nie mieści, że nie stosujemy tego na szeroką skalę, że nie trwają nad tym co Pan Zięba opisuje szczegółowe medyczne badania. Zapytacie dlaczego? Cóż jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o...?
Nie będę zdradzala szczegółów zapraszam do lektury.
sobota, 2 kwietnia 2016
Film Cowspiracy a środowisko
Hej,
piszę świeżo po obejrzeniu filmu Cowspiracy: http://www.cda.pl/video/570570a2 . Film obowiązkowy dla wszytkich, których obchodzi to, jak wygląda przemysł mleczny i nie tylko, a także dla tych, którzy pytają : " A na co ten cały weganizm? ". Ten film dość łagodnie obrazuje to, jak traktuje się zwierzęta w wielkich przedsiębiorstwach (w porównaniu z filmem Ziemianie na przykład), ale mimo to dobrze tłumaczy, skąd bierze się globalne ocieplenie oraz co możemy zrobić, by mu zapobiec. Nie chce tu szczegółowo tego opisywać, bo zachęcam do obejrzenia tego filmu. Niestety wszystko w dzisiejszych czasach kręci się wokół pieniędzy, co jest bezsensu, bo jeśli nie zmienimy naszego postępowania, zginiemy razem z naszą planetą i żadne pieniądze nam nie pomogą. Nie mogę uwierzyć w to, że rządy tak wielkich krajów jak np. USA pozwalają, a wręcz popierają takie postępowanie. W filmie możecie zobaczyć czym kończy się opór wobec wielkich korporacji zajmujących się wytwarzaniem wyrobów pochodzenia zwierzęcego. To jest niesamowite. Temat ten analogiczny wydaje mi się z tematem leczenia raka, a raczej braku jego skuteczności. A skąd ona wynika? Z pieniędzy oczywiście, ale to temat na osobny wpis. Szczerze mówiąc wcześniej nie bardzo interesowałam się tym tematem, bo nawet nie przyszło mi to do głowy. Nie rozumiem dlaczego nie uczą o tym w szkole? Po co uczą o budowie ryby, skoro one i tak niedługo znikną, jeśli nic z tym nie zrobimy? To nie ma sensu, zmierzamy w złym kierunku, a wszyscy wolą przymykać oczy na takie problemy jak chociażby głód na świecie, który można tak łatwo rozwiązać. To jest niesamowite, dlaczego te problemy i gotowe rozwiązania zamiata się pod dywan? Z powodu przyzwyczajeń, pieniędzy? To dla nich chcemy zabijać i umierać? Zastanówmy się..
piszę świeżo po obejrzeniu filmu Cowspiracy: http://www.cda.pl/video/570570a2 . Film obowiązkowy dla wszytkich, których obchodzi to, jak wygląda przemysł mleczny i nie tylko, a także dla tych, którzy pytają : " A na co ten cały weganizm? ". Ten film dość łagodnie obrazuje to, jak traktuje się zwierzęta w wielkich przedsiębiorstwach (w porównaniu z filmem Ziemianie na przykład), ale mimo to dobrze tłumaczy, skąd bierze się globalne ocieplenie oraz co możemy zrobić, by mu zapobiec. Nie chce tu szczegółowo tego opisywać, bo zachęcam do obejrzenia tego filmu. Niestety wszystko w dzisiejszych czasach kręci się wokół pieniędzy, co jest bezsensu, bo jeśli nie zmienimy naszego postępowania, zginiemy razem z naszą planetą i żadne pieniądze nam nie pomogą. Nie mogę uwierzyć w to, że rządy tak wielkich krajów jak np. USA pozwalają, a wręcz popierają takie postępowanie. W filmie możecie zobaczyć czym kończy się opór wobec wielkich korporacji zajmujących się wytwarzaniem wyrobów pochodzenia zwierzęcego. To jest niesamowite. Temat ten analogiczny wydaje mi się z tematem leczenia raka, a raczej braku jego skuteczności. A skąd ona wynika? Z pieniędzy oczywiście, ale to temat na osobny wpis. Szczerze mówiąc wcześniej nie bardzo interesowałam się tym tematem, bo nawet nie przyszło mi to do głowy. Nie rozumiem dlaczego nie uczą o tym w szkole? Po co uczą o budowie ryby, skoro one i tak niedługo znikną, jeśli nic z tym nie zrobimy? To nie ma sensu, zmierzamy w złym kierunku, a wszyscy wolą przymykać oczy na takie problemy jak chociażby głód na świecie, który można tak łatwo rozwiązać. To jest niesamowite, dlaczego te problemy i gotowe rozwiązania zamiata się pod dywan? Z powodu przyzwyczajeń, pieniędzy? To dla nich chcemy zabijać i umierać? Zastanówmy się..
Tydzień na diecie wegańskiej
Cześć,
postanowiłam wprowadzić nowe wyzwanie, czyli dwa miesiące na diecie wegańskiej. Ma trwać dokładnie do urodzin 29 mają i wtedy ocenie czy ten sposób odżywiania chce dalej kontynuować, Czy wegetarianizm mi wystarczy. Od wtorku zaczęłam dietę wegańska, czyli to nie jest tak na prawdę tydzień. Co mogę stwierdzić po kilku dniach? Wcale nie jest tak trudno jak sądziłam, że będzie. Oczywiście wymaga to trochę planowania i zakupów robionych co 3 dni, że względu na świeżość warzyw i owoców, ale generalnie można zjeść zdrowo, smacznie i całkiem sporo. Jutro mam większą imprezę rodzinną i jest to dla mnie wyzwanie, zobaczymy jak mi pójdzie. Mam tym razem sporo samozaparcia, głównie ze względów ideologicznych. Moim zdaniem to jest najważniejsze, trzeba czytać i oglądać, cały czas uczyć się o przemyśle mięsnym, mlecznym, czy jajek, żeby wiedzieć jak to wszystko się robi. Wtedy zdecydowanie łatwiej wytrwać w postanowieniach. Polecam oczywiście kanał na Youtube Freele a także jeśli chodzi o Polskie Mayathebee, Matri i Paulina Hight Carb. MOTYWUJA :)
postanowiłam wprowadzić nowe wyzwanie, czyli dwa miesiące na diecie wegańskiej. Ma trwać dokładnie do urodzin 29 mają i wtedy ocenie czy ten sposób odżywiania chce dalej kontynuować, Czy wegetarianizm mi wystarczy. Od wtorku zaczęłam dietę wegańska, czyli to nie jest tak na prawdę tydzień. Co mogę stwierdzić po kilku dniach? Wcale nie jest tak trudno jak sądziłam, że będzie. Oczywiście wymaga to trochę planowania i zakupów robionych co 3 dni, że względu na świeżość warzyw i owoców, ale generalnie można zjeść zdrowo, smacznie i całkiem sporo. Jutro mam większą imprezę rodzinną i jest to dla mnie wyzwanie, zobaczymy jak mi pójdzie. Mam tym razem sporo samozaparcia, głównie ze względów ideologicznych. Moim zdaniem to jest najważniejsze, trzeba czytać i oglądać, cały czas uczyć się o przemyśle mięsnym, mlecznym, czy jajek, żeby wiedzieć jak to wszystko się robi. Wtedy zdecydowanie łatwiej wytrwać w postanowieniach. Polecam oczywiście kanał na Youtube Freele a także jeśli chodzi o Polskie Mayathebee, Matri i Paulina Hight Carb. MOTYWUJA :)
wtorek, 22 marca 2016
Kolorowe soczewki
Cześć,
zawsze byłam ciekawa jak wygladalabym w kolorze oczu innym niż moje ciemno brązowe. Postanowiłam to sprawdzić za pomocą soczewek Phantasee . Zamówiłam je na allegro cena około 50 złotych. Przyszły w ciągu 2 dni. Wybrałam kolor intensywnej zieleni , szczerze watpiac czy zakryte on mój naturalny kolor. Jednak jestem mile zaskoczona. Efekt możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Jeśli chodzi o samo noszenie, ja nigdy w życiu nie używałam żadnych soczewek więc trudno mi ocenić. Zakładanie i zdejmowanie nie należy do czynności łatwych i przyjemnych ale czego się nie robi :)
zawsze byłam ciekawa jak wygladalabym w kolorze oczu innym niż moje ciemno brązowe. Postanowiłam to sprawdzić za pomocą soczewek Phantasee . Zamówiłam je na allegro cena około 50 złotych. Przyszły w ciągu 2 dni. Wybrałam kolor intensywnej zieleni , szczerze watpiac czy zakryte on mój naturalny kolor. Jednak jestem mile zaskoczona. Efekt możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej. Jeśli chodzi o samo noszenie, ja nigdy w życiu nie używałam żadnych soczewek więc trudno mi ocenić. Zakładanie i zdejmowanie nie należy do czynności łatwych i przyjemnych ale czego się nie robi :)
niedziela, 13 marca 2016
Wegetarianizm
Cześć,
od jakiegoś czasu często nachodzi mnie myśl o przejściu na wegetarianizm. Dlatego, że mięso to ostatnia rzecz , którą zjem że smakiem. Po prostu nie przepadam, szczególnie teraz, gdy wiem ile hormonów i antybiotyków to mięso zawiera. Aż mi rośnie w gardle. Więc to był pierwszy powód. Kolejny? Kocham i szanuję zwierzęta. Uważam, że są naszymi przyjaciółmi, a nie pożywieniem. Po obejrzeniu po raz drugi zresztą filmu Ziemianie dwa dni było mi niedobrze i już nie tknelam mięsa. Jajka również mi chwilowo zbrzydly. Jednak wiem, że nie jestem gotowa na weganizm. Jest to dla mnie zbyt wiele. Jeszcze. Bo uwielbiam sery, mleko, miód i od czasu do czasu te nieszczęsne jajka. Może kiedyś. Nie wiem też co z rybami, bo są podobno bardzo zdrowe. Jem je rzadko, raz na kilka miesięcy, z reguły u kogoś w gościnie. Wlaśnie gosciny ! Urodziny, święta, imieniny i inne takie to będzie masakra. Tłumaczyć wszystkim dlaczego nie chce kotlecika porażka. No ale cóż może warto spróbować? Dla zwierząt, dla zdrowia?
od jakiegoś czasu często nachodzi mnie myśl o przejściu na wegetarianizm. Dlatego, że mięso to ostatnia rzecz , którą zjem że smakiem. Po prostu nie przepadam, szczególnie teraz, gdy wiem ile hormonów i antybiotyków to mięso zawiera. Aż mi rośnie w gardle. Więc to był pierwszy powód. Kolejny? Kocham i szanuję zwierzęta. Uważam, że są naszymi przyjaciółmi, a nie pożywieniem. Po obejrzeniu po raz drugi zresztą filmu Ziemianie dwa dni było mi niedobrze i już nie tknelam mięsa. Jajka również mi chwilowo zbrzydly. Jednak wiem, że nie jestem gotowa na weganizm. Jest to dla mnie zbyt wiele. Jeszcze. Bo uwielbiam sery, mleko, miód i od czasu do czasu te nieszczęsne jajka. Może kiedyś. Nie wiem też co z rybami, bo są podobno bardzo zdrowe. Jem je rzadko, raz na kilka miesięcy, z reguły u kogoś w gościnie. Wlaśnie gosciny ! Urodziny, święta, imieniny i inne takie to będzie masakra. Tłumaczyć wszystkim dlaczego nie chce kotlecika porażka. No ale cóż może warto spróbować? Dla zwierząt, dla zdrowia?
środa, 2 marca 2016
7 rzeczy, których nie wiecie o facetach
Hej,
wczoraj wybrałam się na film, na który wybierała się od kiedy zaczęli go reklamować. Czyli chyba od listopada. Film opowiada historię kilku mężczyzn, którzy spotykają się na siłowni, ale nie do końca się znają. Każdy z nich ma inny problem w życiu. Dobrzy aktorzy , nienajgorsze historię, a jednak... czegoś w tym filmie zabrakło. Nie wiem czy to przez to, że tak podobała mi się Planeta Singli, na której zresztą byłam dwukrotnie, czy po prostu film był przereklamowany. Nie liczcie na pewno na to, że jakoś bardzo się uśmiejecie. Z drugiej strony też nie liczcie na głębokie i mądre historie. Film zrobiony dziwnie, bo niby poruszające historię, ale z jakąś sztuczną otoczka. Tak jakby twórcy nie wiedzieli czy robia komedie czy dramat. Nie trafił do mnie zupełnie. Można obejrzeć, owszem..ale nie powala tak jakbym się spodziewała. Czy polecam? No cóż chyba nie, ale idźcie i przekonajcie się sami :)
Do usłyszenia
wczoraj wybrałam się na film, na który wybierała się od kiedy zaczęli go reklamować. Czyli chyba od listopada. Film opowiada historię kilku mężczyzn, którzy spotykają się na siłowni, ale nie do końca się znają. Każdy z nich ma inny problem w życiu. Dobrzy aktorzy , nienajgorsze historię, a jednak... czegoś w tym filmie zabrakło. Nie wiem czy to przez to, że tak podobała mi się Planeta Singli, na której zresztą byłam dwukrotnie, czy po prostu film był przereklamowany. Nie liczcie na pewno na to, że jakoś bardzo się uśmiejecie. Z drugiej strony też nie liczcie na głębokie i mądre historie. Film zrobiony dziwnie, bo niby poruszające historię, ale z jakąś sztuczną otoczka. Tak jakby twórcy nie wiedzieli czy robia komedie czy dramat. Nie trafił do mnie zupełnie. Można obejrzeć, owszem..ale nie powala tak jakbym się spodziewała. Czy polecam? No cóż chyba nie, ale idźcie i przekonajcie się sami :)
Do usłyszenia
Subskrybuj:
Posty (Atom)






































